Thomas Piketty – Kapitał w XXI wieku

Thomas Piketty to mało znany francuski ekonomista, który dzięki swojej książce Kapitał w XXI wieku pojawił się na ustach wszystkich (nawet Jarosława Kaczyńskiego (sic!)). W czym tkwi fenomen tego obszernego, ponad 700 stronicowego, bestselleru? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie w mojej, trochę mniej obszernej, recenzji.

pikettyNa początek wypadałoby przyjrzeć się autorowi i jego lewicowym korzeniom. Thomas Piketty, przez niektórych nazywany „współczesnym Marksem”, to francuski ekonomista badający zjawisko nierówności dochodów i nierównego rozłożenia kapitału we współczesnych, jak i historycznych społeczeństwach. Urodzony w socjalistycznej rodzinie – rodzice brali udział w lewicowych demonstracjach mających miejsce w Paryżu w 1968 roku – wyedukowany w najlepszych uczelniach europejskich (École Normale Supérieure, London School of Economics) jak i amerykańskich (Massachusetts Institute of Technology). Można powiedzieć, że jego kosmopolityczne wykształcenie pozwala mu spojrzeć na gospodarkę z perspektywy globalnej a nie wyłącznie francuskiej. Piketty jest felietonistą lewicowych dzienników Le Monde i Libération. Ultra-lewicowość Piketty’ego w oczywisty sposób wpływa na kształt „Kapitał…”, ale jednocześnie nie przesłania walorów edukacyjnych książki, ale o tym za chwile.

Piketty w swojej pracy bierze na warsztat bardzo ważki obecnie temat, czyli nierówność dochodów i bogactwa, a następnie rozkłada go na czynniki pierwsze. „Kapitał…” jest oparty na ogromnej ilości danych historycznych i współczesnych – Piketty analizuje dane takie jak ilość własności prywatnej w różnych grupach społecznych, zwrot z inwestycji kapitałowych, zwroty podatku dochodowego, ilość kapitału przekazywanego w postaci darowizn i spadków oraz wiele innych. Większość danych sięga aż do XVIII wieku (np. od rewolucji francuskiej), dzięki czemu argumenty Piketty’ego mają solidne fundamenty. Jedna z głównych tez książki mówi o tym, że zwrot z inwestycji kapitałowych jest zawsze większy od ogólnego wzrostu gospodarki, czyli słynne r>g. Piketty: „Nierówność r>g oznacza, że bogactwo zgromadzone w przeszłości rośnie szybciej niż produkcja i płace. Ta nierówność wyraża fundamentalną logiczną sprzeczność.” Według autora zasada ta, w głównej mierze powoduje, że bogaci co raz szybciej się bogacą a biedni za nimi nie nadążają. Bardziej opłaca się inwestować w kapitał, gdyż zwroty kapitałowe mogą sięgać średnio 4,5-5% rocznie przy wzroście globalnej gospodarki równym, w optymistycznych szacunkach, 1,5%. Biorąc pod uwagę ogrom danych przedstawionych przez autora trudno nie zgodzić się z tą tezą – Piketty za przykład pokazuje fortuny multimiliarderów takich jak Bill Gates czy Carlos Slim, których fortuny rosły około 10% rocznie (po korekcji inflacyjnej) – wzrost nieosiągalny dla globalnej gospodarki. Podobny poziom zwrotów z inwestycji kapitałowych osiągają portfolia wielkich amerykańskich uniwersytetów takich jak Harvard czy Yale. Harvard na obsługę swojego portfolio, które wynosi około 30 miliardów dolarów, wydaje rocznie około 100 milionów dolarów, czyli około 0.3% dotacji wpływających do uczelni. Jednak te pieniądze zwracają się z nawiązką – dzięki inwestycjom poczynionym przez specjalistów zarządzających portfolio zwroty z inwestycji kapitałowych sięgają 10% – to pokazuje siłę ekonomii skali.

Bazując na powyższej tezie Piketty oraz na danych z 3 ostatnich wieków, autor pokazuje wzrost płac i bogactwa wśród 1% najbogatszych i wpływał tego zjawiska na wzrost nierówności w stosunku do najbiedniejszej części populacji. Badania pokazują, że największa dysproporcja dochodów i bogactwa występowała przed pierwszą wojną światowa. Wstrząsy z początku XX wieku spowodowały egalitaryzację społeczeństwa – po obu wojnach światowych znacząco wzrosły podatki dla najbogatszych (w niektórych przypadkach sięgające nawet 97%). Dodatkowo w wyniku zniszczeń wojennych ceny kapitału stałego (czyli głównego źródła dochodów najbogatszych) znacząco się obniżyły, a galopująca inflacja zebrała swoje żniwo. Jednak od lat 50-tych do dzisiaj widzimy ciągły wzrost nierówności – szczególnie od lat 80-tych, w których USA i UK znacznie zliberalizowały swoje gospodarki, jednocześnie obniżając stawki podatkowe dla najbogatszych. Według Piketty’ego spowodowało to pojawienie się tak zwanych „supermenadżerów” – od lat 80-tych możemy zauważyć znaczący wzrost wynagrodzeń menadżerów wysokiego stopnia, wzrost który nie jest niczym uzasadniony. Tak naprawdę ciężko jest obliczyć krańcową produktywność „supermenadżera” przez co mogą oni walczyć o podwyższenie uposażenia wykazując w inny sposób swoją „niezastąpioność”. Uderzające jest to, że w latach od 1977 do 2007 1% najbogatszych amerykanów (do których zaliczamy „supermandżerów) przywłaszczyło sobie 60% wzrostu dochodu narodowego. To tylko pokazuje skale rosnącej nierówności.

Jak można zauważyć, jedną z największych zalet „Kapitał…” jest to, że przy okazji omawiania nierówności społecznych autor opisuje wiele zjawisk gospodarczych, uzwajać przy tym prostego, mało specjalistycznego języka. Jednak książka nie jest również pozbawiona wad. Dla mnie głównym mankamentem tej książki jest wciskanie czytelnikowi rozwiązań uważnych przez autora za jednie słuszne. Na przykład Piketty twierdzi, że sposobem na zmniejszenie nierówności jest wprowadzanie podatku globalnego od dochodów kapitałowych. Rozwiązanie w teorii mogłoby się sprawdzić, jednak w praktyce takie rozwiązanie zahacza o utopie. Skoordynowanie takiego rozwiązania, nawet wśród krajów Unii Europejskiej, byłoby niemożliwe – różne kraje, różne interesy, różne grupy nacisków. Jednak Piketty co krok przekonuje do tego rozwiązania, chociaż sam przyznaje, że istnieje duże prawdopodobieństwo nie wprowadzania takiego podatku. Kolejnym rozwiązaniem forsowanym przez Piketty’ego jest zwiększanie kontroli nad prywatnymi kontami bankowymi oraz nad inwestycjami kapitałowymi – ponownie, aby to rozwiązanie zadziałało wymagana jest globalna koordynacja, która według mnie jest bardzo trudna do osiągnięcia (żeby nie powiedzieć niemożliwa). Sposób wprowadzenia kontroli przypomina trochę metody stosowane przez Wielkiego Brata w powieści „Rok 1984” – czyli pełna i ciągła inwigilacja osób prywatnych oraz ich aktywów finansowych. Jak pokazuje doświadczenie najbogatsi i tak obeszli by wszelki nadzór, czyli takie rozwiązanie i tak uderzyłoby w najbiedniejszych.

Na ostatnich stronach książki Piketty omawia tematy takie jak wpływ globalnego ocieplenia na budżety państw, systemy emerytalne czy też problemy migracyjne. Zjawiska te opisane są pobieżnie i tak naprawdę nie mają związku z nierównością opisaną w książce. Tak naprawdę nie wiem dlaczego autor poruszył te tematy – może chciał pokazać, że są one w jego kręgu zainteresowań i będzie chciał do nich wrócić w przyszłości. Moim zdaniem powinien pominąć te tematy w książce o nierównościach – lepszym miejscem na opis tych zjawisk byłyby felietony w prasie lub np. wypowiedzi na panelu TED. Piketty zatem niepotrzebnie rozbuchał i tak już sporą książkę.

Podsumowując, pomimo sporych rozmiarów książkę czyta się świetnie, a to dzięki językowi użytemu przez Piketty’ego. Autor opisując zjawiska ekonomiczne potrafi użyć porównań zaczerpniętych z Balzaca, Austin czy nawiązań do współczesnej kultury. Wielkim, nomen omen, kapitałem książki jest to, że dzięki niej możemy poznać zasady rządzące rynkami finansowymi – autor przedstawia je w prosty i przejrzysty sposób, a w całej książce uraczymy może 4 lub 5 równań matematycznych (dla niektórych jest to spory plus…). Najbardziej uderzającymi wnioskami wynikającymi z lektury jest fakt pojawienia się „supermenadżerów” w USA oraz powrót do patrymonialnego kapitalizmu w Europie – czyli krzyżowania się zasobów skarbu państwa z biznesem prywatnym. Wybrane przedsięwzięcia prywatne zyskują szczególne wsparcie kapitałowo-ubezpieczeniowe ze skarbu państwa lub są dokapitalizowane przez państwowe agencje gospodarcze. Czytając „Kapitał…” dowiadujemy się w jaki sposób powstają nierówności dochodowe i kapitałowe oraz jaki wpływ mają one na współczesne społeczeństwo. Dzięki tej książce zrozumiałem skalę rozwarstwienia społeczeństwa i jego oddziaływanie na nasze życie codzienne. Wynikające z niego napięcia społeczne w dłuższym okresie mogą doprowadzić do rewolucji podobnej do Wielkie Rewolucji Francuskiej, która była wynikiem olbrzymich nierówności w ówczesnym społeczeństwie francuskim. Innym wynikiem nierówności może być światowy kryzys gospodarczy podobny do tego z 1929 roku – jak pokazała historia wszelkie globalne wstrząsy (wojna, kryzys ekonomiczny) mają tendencje egalitarne. Tylko czas pokaże, który wariant zobaczymy w przyszłości – a może zupełnie coś innego („masterclass” rządzący światem?).

kapital-w-xxi-wieku-3d

Tytuł: Kapitał w XXI wieku
Autor: Piketty Thomas
Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyka Polityczna
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-04-22

Dodaj komentarz