Andrzej Saramonowicz – „Chłopcy”

Pana Saramonowicza śledzę na Facebook’u już od jakiegoś czasu, gdyż czasami napisze coś śmiesznego, czasami wrzuci ciekawy wiersz lub czasami napisze coś mądrego. Z tego powodu, gdy zobaczyłem na jednej z wyprzedaży „Chłopców”, powieść jego autorstwa pomyślałem, że wypadałoby sprawdzić jak pan Saramonowicz odnajduje się w literaturze. Gdy wziąłem książkę do ręki, zaświeciła mi się czerwona lampka, gdyż „Chłopcy” na okładce są reklamowani jako książka od autora wielkich hitów filmowych takich jak „Testosteron” czy „Lejdis”. Teraz żałuje, że nie poszedłem za głosem czerwonej lampki.

Saramnowicz w „Chłopcach” mierzy się z dwoma oklepanymi tematami: dojrzewaniem oraz kryzysem wieku średniego. Niestety do obu tych tematów podchodzi bardzo stereotypowo. Jakub Solański to uznany neurochirurg, który właśnie skończył czterdziestkę. W poszukiwaniu drugiej młodości postanowił rozwieść się z żoną i… zaliczyć pół miasta. Co chwilę jesteśmy świadkami perypetii Jakuba związanymi z kolejnymi kochankami. Problemy napotykane przez bohatera są ograne jak Lato z Radiem. A to będąc u jednej kochanki musi rozmawiać z drugą przez telefon, a to zazdrosna „suka” (bo tak nazywa swoje kochanki Kuba..) robi mu scenę zazdrości na środku ulicy. Całość okraszona niewyszukanym językiem, z aluzjami do dzieł literatury mającymi pokazać oczytanie autora. Z drugiej strony mamy Mateusza, syna Jakuba, który jest równie stereotypowy jak ojciec. Mati przeżywa pierwsze miłości, problemy z przyjacielem i stresy związane z rozwodem rodziców. Co zastanawia to jedenastolatkowie rozmawiający o Shakespearze, odległych galaktykach i najnowszych zdobyczach nauki.  Może to tylko ja, ale wydaje mi się, że tak młodzi ludzie mają inne tematy do rozmów, przez co młodzież w „Chłopcach” wydawała mi się bardzo nieautentyczna. Jedynym plusem książki jest to, że szybko ją się czyta. Aczkolwiek dla mnie niedokończone książki są gorsze niż niedokończony seks, więc pomimo, że „Chłopcy” mnie mierzwią to staram się dobrnąć do końca.

Mniej więcej w 2/3 książki następuje zmiana i z konwencji głupiutkiej komedyjki wchodzimy w swego rodzaju dramat. Narracja zmienia się na bardziej poważną, Jakub zaczyna dostrzegać, że ważniejszy niż zaliczanie okolicznych mamusiek, jest jego związek z synem. W przemyśleniach Kuby widzimy już cień inteligencji –  jednak nie tylko chuć przemawia przez bohatera. Niestety z drugiej strony mamy miałkie romansidło związane z zakochaniem się Mateusza najpierw a nauczycielce (która oczywiście ojciec musi przelecieć) a następnie w nowej koleżance, Dominice. Tu dochodzimy do kolejnego frazesu, Jakub zakochuje się w matce Dominiki i reszta książki kręci się wokół zbliżającego się konfliktu między ojcem a synem. Rozwiązanie konfliktu wydaje się dużo dojrzalsze niż reszta książki i jest to jedyna wartościowa rzecz jaką można z niej wyciągnąć – Kuba dostrzega swój błąd i próbuje go jakoś naprawić. Niestety to jakoś specjalnie nie rzutuje na całościowy odbiór książki. Powieść jest prostacka, czyta ją się bez głębszej refleksji, napisana dosyć sprawnym językiem, ale bez polotu. Na studiach mieliśmy zasadę ZZZ – zakuć, zdać, zapomnieć. W przypadku tej książki użyje zasady: POZ – przeczytać, odłożyć, zapomnieć. To ostatnie oby jak najszybciej. I o kolejnych „powieściach” pana Saramonowicza też.

Tytuł: Chłopcy
Autor: Saramonowicz Andrzej
Wydawnictwo: Wielka Litera
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-05-06
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 34 x 220 x 137
Indeks: 16870840

Dodaj komentarz