Arlie Russell Hochschild – Strangers in Their Own Land

XXI wiek to czas narastającej polaryzacji społeczeństwa. Niezależnie od sfery życia, co raz częściej widzimy dwa zaciekle zwalczające się obozy. Nieważne, czy to konsole vs PeCety, chrześcijanie vs muzułmanie, PiS vs PO, republikanie vs demokraci, to eskalacja konfliktów narasta w postępie geometrycznym. Niestety, bardzo rzadko zwolennicy jednego z obozów chcą poznać racje drugiego, co tylko pogłębia antagonizmy. Arlie Russell Hochschild lewicowa socjolog zajmująca się problemami społecznych emocji związanych z polityką, a także pełnej krwi demokratka postanowiła przełamać ten trend i spróbować spojrzeć  na drugą stronę barykady z dużo bliższej perspektywy. W tym celu wybiera się do Luizjany (jednego z najbiedniejszych stanów) i przeprowadza serię wywiadów z zwolennikami tak zwanej Tea Party (odłam partii republikańskiej), efektem których jest przybliżenie spojrzenia na świat konserwatywnych wyborców.

Luizjana to stan pełen sprzeczności. Poznajemy ludzi, którzy żyją w tak zwanej Cancer Valley (Dolinie Nowotoru), ale są przeciwni jakimkolwiek regulacjom dotyczących środowiska. Inni zaś korzystając pomocy federalnej głosząc slogany minimalizacji jej ingerencji w sprawy stanowe. Hochschild określa to jako Wielki Paradoks, który dla niej (i dla mnie też) jest niezrozumiały. Mogłoby wydawać się, że mając za sąsiadów wielkie fabryki plastyku lub przetwórnie ropy, chcielibyśmy aby nie zanieczyszczały one naszego podwórka. Jednak nie jest to tak oczywiste dla mieszkańców Luizjany, dla nich ważniejsze od własnego zdrowia i ochrony środowiska są możliwości przychodzące wraz z wielkimi koncernami naftowymi, tj. praca, rozwój gospodarczy regionu, itp. Każdy z bohaterów wywiadów, na pierwszy rzut oka, jest pełen sprzeczności. Na przykład Lee Sherman, człowiek który został przerzuty i wypluty przez koncern naftowy – w wyniku wypadku w pracy poszedł na dziewięcio-miesięczne zwolnienie lekarskie, by po powrocie zostać zwolniony. Po tym zdarzeniu nastąpiło jego „nawrócenie” na drogę enwironmentalizmu. Mogłoby to wskazywać, że Sherman w wyborach głosowałby na osobę popierającą zwiększenie regulacji dotyczących, np. emisji spalin lub zasad składowania odpadów toksycznych. Nic z tych rzeczy, Lee głosował na Bobbiego Jindala, republikańskiego kandydata, który jednym z haseł swojej kampanii uczynił slogan „Deregulate”. Także widzimy Wielki Paradoks w akcji.

Jak już wcześniej wspomniałem, bohaterowie „Strangers…” żyją w bardzo zanieczyszczonych rejonach Luizjany. Nie mówimy tu tylko o zanieczyszczeniu biologicznym i chemicznym, ale i tektonicznym. Już tłumaczę. Luizjana usiana jest wielkimi grotami, które idealnie nadają się do składowania gazu, ropy czy odpadów. Firmy zajmujące się tym procederem za nic mają reguły dotyczące odwiertów, wymaganych do składowania wyżej wymienionych materiałów. Niestety, powoduje to częste osunięcia terenów, powstawanie wielkich wyrw w ziemi lub też… znikaniu całych zbiorników wodnych. Najlepiej obejrzeć dokument wyjaśniający przyczyny i skutki wynikające z „drobnej pomyłki” ludzi dokonujących odwiertów: https://www.youtube.com/watch?v=ddlrGkeOzsI. Ten rodzaj środowiskowej beztroski i naginania zasad możemy dostrzec na przestrzeni całego stanu. W swojej książce Hochschild przedstawia tylko drobny wycinek w całej skali nadużyć. Nadużyć, które są widoczne w pełnym spektrum administracyjnej hierarchii stanu. Oczywiście wielkie koncerny naftowe, które najczęściej dokonują malwersacji, są bezkarne gdyż po prostu kupują sobie polityków i urzędników. Na przykład były gubernator stanu Bobby Jindal, przez długi czas nie raczył skomentować katastrofy z wyżej załączonego filmiku, a o ukaraniu sprawców nie było nawet mowy. To nie ważne, że wielu ludzi straciło dobytki swojego życia, a nawet nie ujrzało dolara zadośćuczynienia. Ochrona środowiska jest tylko jednym z wielu przykładów pokazujących w jakim paradoksie żyją mieszkańcy tego nieszczęsnego stanu. Jednym z kolejnych przykładów jest oświata – Luizjana pod tym względem była 48 stanem na 50 sklasyfikowanych. Można by przypuszczać, że antidotum na taki stan rzeczy byłoby podniesienie stosownego budżetu. Niestety nic takiego nie nastąpiło a wręcz nastąpiła rzecz odwrotna, czyli jego obniżenie (a „zaoszczędzone” w ten sposób pieniądze zostały przeznaczone na dotacje dla firm… naftowych).

„Strangers in Their Own Land: Anger and Mourning on the American Right” to pozycja poruszająca wiele ważkich tematów. Można powiedzieć, że jest to książka obowiązkowa dla obrońców środowiska, amerykanistów, politologów, a także dla wszelkich osób o lewicowych poglądach chcących zrozumieć rację i kontekst ich oponentów. Oprócz przedstawienia pełnego uwarunkowania politycznego i socjalnego, Hochschild potrafi również przedstawić losy „szarego” człowieka i to w poruszający sposób. „Strangers…” to efekt pracy osoby, która stara się zrozumieć racje drugiej strony, a nie tylko negować jej każdy argument w bezmyślny sposób.

Dodaj komentarz